Po Osoblažskich pochodach

Ufff, za mną pierwszy rajd pieszy tego roku – VI Osoblažske pochody zaprzyjaźnionego Klubu Czeskich Turystów z Karniowa (Krnov; 16 kwietnia). Trasa najdłuższa – 35 km, wspaniała pogoda i wiele znajomych twarzy na szlaku. Niby tylko 35 km, a jednak na początek sezonu to sporo kilometrów i solidne się wymęczyłem. Trasa pokonana w 7 godzin, czyli średnio 5 km/h, a więc dobre, turystyczne tempo na 50 km, ale za słabe na 35.

Rzadko mi się to zdarza więc napiszę, pierwszy ukończyłem trasę 35-kilometrową.

Organizatorzy uraczyli uczestników herbatką oraz bezpłatnymi wydawnictwami turystycznymi. Mieliśmy też zniżkowe wpisowe (zamiast 30 – 20 koron), przysługujące tylko członkom Klubu Czeskich Turystów, co było nie tylko miłym zaskoczeniem, ale i wyróżenieniem.

Co ósmy uczestnik rajdu był mieszkańcem ziemi prudnickiej.

Klimat: To co w Osoblažskich pochodach jest najważniejsze to wspaniałe trasy, które skąd inąd są powodem tego, że wielu turystów rezygnuje z tej imprezy. Bo okolice Osobłogi to nie góry, zwłaszcza dla Czechów, więc wyprawa w terenie równinnym nie jest ani wyzwaniem, ani nie zapewni szczególnych wrażeń krajobrazowych. Te „niby braki” rekompensuje niecodzienna atomosfera miejscowości Osoblažska, opuszczone lub wyludnione wsie, drogi – kiedyś ważne, dziś prowadzące nie wiadomo skąd i dokąd. Spore wrażenie robi Pelhřimov, wieś po której jedyną pamiątką są ruiny kościoła z cmentarzem oraz resztki wiejskich gospodarstw.

Trasa. Třemešna – Pod Kobylou – U Kapličky – Piskořov – Pelhřmov – Slezske Rudoltice – Novy Les – Bučavka – Pod Kobylou – Bludny balvan koło Liptana – Liptan – Stražnice – Damašek – Třemešna.

Uczestnicy: 88 osób i… sporo Polaków. W rajdzie uczestniczył kolega z redakcji „Tygodnika Prudnickiego” – Jarek Tomaszewicz i to na najdłuższej trasie (w ubiegłym roku był na PMP). Była trzyosobowa grupa z portalu internetowego Prudnicka.pl: Staszek Stadnicki (red. nacz.), Mirek Bartyzel i Paweł Bochenek (z tymi ludźmi człowiek się nie może nudzić). Wyposażeni w GPS-y liczyli kilometry i… spalone kalorie🙂 Był prudnicki PTTK: Leszek Kloc, rodzina Przyszlaków (Stanisław, Sylwia i Dawid) i państwo Kluczkiewiczowie (Głubczyce) no i oczywiście ja też „członek”. Byla grupa opolsko-gogolińska: Ania Lach, Mirek Czekała i Cezary Olechno, doświadczona i zaprawiona w wędrownych bojach. Organizatorzy odnotowali również polskich uczestników z Trzebiny, Chorzowa i Katowic. A pomyśleć, że dwa lata temu byłem jedynym Polakiem na tej imprezie.

Relację z imprezy przeczytać możecie tutaj: http://www.prudnicka.pl/portal-wiadomosci-news-459-Osobłodzki_maraton_po_raz_pierwszy_(i_pewnie_nie_ostatni).html

Jaka impreza następna? Za dwa tygodnie, 30 kwietnia Czesi organizują rajd Po sopkach Bruntalska w okolicy Bruntala, ale w tym wypadku sobie odpuszczę. Szykuję się na Putovani za krasami Zlatohorska 7 maja.

Do zobaczenia na szlaku!

2 responses to this post.

  1. Posted by Czarek on 20 Kwiecień 2011 at 20:44

    Miło się czyta o wrażeniach innych uczestników. Trasy rzeczywiście nie obfitowały w spektakularne widoki, ale były urokliwe. Choć było miejsce ( chyba tylko jedno – Kobyla ), z którego była widoczna i Vysoka hole i Pradziad i prawie całe pasmo Orlika.

    Odpowiedz

  2. Tak, były takie miejsca, i śnieg nawet widziałem.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: