Posty oznaczone jako ‘Biskupia Kopa’

Krew, pot i łzy na Biskupiej Kopie

Uczestnicy III Nocnego Wyjścia na Biskupią Kopę

Uczestnicy III Nocnego Wyjścia na Biskupią Kopę

Nie chciało im się spać, oglądać telewizji nocą ani spędzać nocki w Internecie. Woleli pójść sobie na spacerek. Tak oto dokonało się III Nocne Wejście na Biskupią Kopę.

Na miejscu zbiórki byli o 22:30, gdzie spiritus movens Mirosław Bartyzel powitał zebranych i nakreślił założenia tej niezorganizowanej imprezy. Pamiątkowe zdjęcie przy altanie, życzenia dobrej wędrówki od Romka i Bruna … i poszli. Przez park, który w sobotnią noc żyje własnym życiem. Przez Dębowiec, gdzie głośna impreza. Za to na Długocie było cicho. Pod schroniskiem w Wieszczynie krótki odpoczynek. Ojciec Przewodnik hamuje zapędy co poniektórych, ponieważ czasu na dojście mamy aż nadto. Tutaj okazało się, że niektórzy nie zabrali ze sobą wody. A noc była wyjątkowo parna, wręcz upalna i bezwietrzna.

Dalszy etap to wędrówka najmłodszym szlakiem Gór Opawskich – niebieskim na Przełęcz pod Zamkową Górą. Po początkowym asfaltingu nadszedł czas na odcinek graniczny, który obfitował w bujną roślinność, palące pokrzywy i pstrągi płynące w górę Zameckiego Potoku pod mostkiem Lucjusza. Ojciec Prowadzący mężnie próbował schwytać pstrąga, ale niestety z rybiej przekąski wyszły przysłowiowe nici. A może wspaniałomyślnie postanowił darować mu życie?

W wyśmienitych humorach pochód latarek dotarł na Przełęcz pod Zamkową Górą, odwiedzając przy okazji legendarny Grób Czarownicy. Na przełęczy narada. Czasu mieli bardzo dużo do wschodu słońca, poszli więc dłuższą drogą. Ze śpiewem na ustach, lekko jak aniołki, wspięli się na mało wymagający szczyt Srebrnej Kopy. Tam czekał już komitet powitalny – muchy, muszki i komary prześcigały się w staropolskiej gościnności. Tutaj padł pomysł, by odwiedzić życiodajne źródełko pod schroniskiem PTTK – woda bowiem szła jak ciepłe bułeczki. Potem jeszcze tylko spacer na szczyt i 18-kilometrowa trasa została zakończona. Najwyższy punkt Opolszczyzny zdobyty. Ceną była krew (wypita przez komary), pot (wypita przez odzież) i łzy (wzruszenia, że jednak udało się dojść do końca).

Kulminacją tej niezorganizowanej imprezy było sympatyczne ognisko (oczywiście w wyznaczonym do tego miejscu) zorganizowane przez Ojca Przewodnika. Były więc tradycyjne pieczone kiełbaski, głogówieckie ogórki i fasolka, ale przede wszystkim legendarne Mirkowe kiszone ogórki wniesione na szczyt na jego własnych plecach. Ochom i achom nie było końca.

W międzyczasie ciemności nocy powoli ustępowały brzaskowi dnia. Pokrzepieni pysznym, zdrowym i odżywczym jadłem oraz eliksirami na odciski, postanowili wracać. Podzielili się, bo jedni schodzili do Jarnołtówka, inni do samochodu w Pokrzywnej, jednak pięcioro śmiałków postanowiło wracać pieszo do Prudnika.

Trochę statystyki na dobranoc:

1.W marszu wzięło udział 13 osób idących i jedna niesiona.

2. Do Prudnika dotarło o własnych siłach 35,7 % uczestników. (powrócili ok godz. 10tej rano)

3. Wedle wyliczeń Ojca Przewodnika w tegorocznej edycji tej niezorganizowanej imprezy wzięło udział o 120% więcej osób niż w roku poprzednim.

 

III Nocne Wejście na Biskupią Kopę

Uczestniczy II Nocnego Wejścia na Biskupią Kopę

Uczestnicy II Nocnego Wejścia na Biskupią Kopę

To już niemalże nowa świecka tradycja, że w wakacyjną noc prudniczanie pod światłym przewodnictwem Mirka Bartyzela wybierają się na szczyt najwyższego wzniesienia Opolszczyzny. Tegoroczne nocne wejście odbędzie się 19 lipca 2014 roku. Zbiórka o 22:30 przy altanie w Parku Miejskim w Prudniku.

Podkreślmy, że wyjście ma charakter towarzyski, nie zaś zorganizowany. Oznacza to, że każdy odpowiada za siebie. Mirek poprowadzi uczestników sobie tylko znaną (tajną) trasą.

Do zobaczenia na szlaku!

XII Prudnicki Maraton Pieszy: We love GSS

Planowanie w tokuW dniu dzisiejszym w późnych godzinach wieczornych Rada Starszych ustaliła sobie to … co chciała :) Mianowicie:

XII edycja Prudnickiego Maratonu Pieszego odbędzie się 13 września 2014 roku.

Trasy:

Najkrótsza: szlakiem niebieskim Królewskiego Miasta Prudnika – wzorem lat poprzednich.

Średnia: Głównym Szlakiem Sudeckim do schroniska w Wieszczynie, żółtym do Trzebiny, bez znaków na Lipowiec, powrót do Trzebiny i na Polanę Kucharskiego.

Najfajniejsza: wyjazd autokarem z Prudnika (zajezdnia przy ul. Kościuszki, godz. 5:00) do pewnego miejsca na Głównym Szlaku Sudeckim, którym będziemy wędrować aż na Polanę Kucharskiego. Wpisowe dla chętnych na przejazd wesołym porannym autokarem: 20zł.

Wpisowe dla wszystkich tras: dorośli 7zł, młodzież turystyczna 4zł.

Start uczestników dla trasy najkrótszej i średniej: altana w prudnickim parku, godz. 9:00

Meta: Legendarna Polana Kucharskiego.

Organizatorzy przewidują pamiątkowe plakietki i kaloryczny posiłek dla strudzonych wędrowców, zaś dla śmiałków podejmujących wyzwanie trasy 50km przygotowany zostanie specjalny eliksir na odciski o tajnej i sprawdzonej recepturze.

Do zobaczenia na szlaku!

II Nocne wejście na Biskupią Kopę

II Nocnej wejście na Biskupią Kopę

Mirosław Bartyzel zaprasza wszystkich chętnych do udziału w II Nocnym wejściu na Biskupią Kopę. Impreza ma charakter kameralny, a jej największą zaletą będzie możliwość obejrzenia wschodu słońca ze szczytu najwyższego wzniesienia Gór Opawskich.

Zbiórka w piątek, 19 lipca o godz. 23.15 na Pl. Rodziny Fränklów w prudnickim Parku Miejskim (przy altanie). Trasa dowolna, aczkolwiek organizator zaprasza do wspólnego marszu szlakiem z Prudnika przez las do Dębowca, na Długotę, do Wieszczyny, dalej szosą do Pokrzywnej i na Kopę. Wschód słońca o godz. 4.30. Powrót do Prudnika wspólnie pieszo lub własnymi środkami lokomocji.

Pamiętać należy o latarce, prowiancie na ognisko przy wieży.

Impreza ma charakter nieformalny, więc każdy uczestniczy w niej na własną odpowiedzialność.

Kontakt do organizatora: balta@interia.pl.

35. Zlatohorsky Treking

To jedna z najpopularniejszych pieszych imprez w Jesionikach. Od kilku lat bierze w niej udział kilkuset turystów z Rep. Czeskiej i Polski. Wśród nich nie brakuje mieszkańców ziemi prudnickiej, którzy pod względem liczebności konkurują z sąsiadami z powiatu nyskiego i Opola. Zlatohorzan jest najwięcej, ale są też mieszkańcy dalekiej Pragi.

W tym roku, w sobotę 6 października uczestnicy rajdu będą mogli wybrać jedną spośród czterech tras o długości: 5, 15, 25 i 50 km. Najkrótsza dedykowana jest… rodzicom z dziećmi w wózkach! Najdłuższą, „sportową” można przebiec, ale i przejść na sposób turystyczny. Uczestnicy mogą liczyć na piękne trasy, zwykle wspaniałą słoneczną pogodę „babiego lata” oraz małe, kulinarno-alkoholowe przysmaki ma trasie. Na starcie w Miejskim Centrum Informacji na zapleczu Rynku w Zlatych Horach (za muzeum), każdy otrzymuje kartę kontrolną, mapkę, uprzednio wpłacając wpisowe (dzieci do 15 lat – 20 koron, dorośli – 40 koron).

Uczestnicy tras 25 i 50 km wzorem ubiegłego roku kończą swój marsz (albo bieg) na szczycie Biskupiej Kopy. Tam jest im liczony czas. Żeby jednak otrzymać pamiątkowy dyplom i zaliczyć wymaganą liczbę kilometrów, muszą zejść do Zlatych Hor na miejsce startu.

Oto jakie trasy czekają na wędrowców:

5 km

Zlate Hory (Miejskie Centrum  Informacji) – sanatorium „Edel” – Hadi Louky – dw. kolejowy – MCI

 15 km(nowa trasa!)

Zlate Hory (MCI) – Zlatorudné mlýny – Dolní Údolí – Zlodějské louky – ruina kaplicy św. Anny – Maria Hilf – MCI

25 km

Zlate Hory (MCI) – Zlatorudné mlýny – Dolní Údolí – Zlodějské Louny – sztolnia „Melchior” – Táborské skály – sztolnia „Ołowiana” – Příčny vrch – Hornické skály – Vortwitz – Větrná – Petrovy boudy – Biskupia Kopa – Zlate Hory (MCI)

50 km

Zlate Hory (MCI) – Sruby przy Zlatorudnych młynach – Ondřejovice – Prameny Javorné – Čertovy kameny – Zlatý chlum – Rejvíz – Opavská chata – Kobrštějn – Nad Hornim Údolím – Vortwitz – Větrná – Petrovy boudy – Biskupia Kopa –Zlate Hory (MCI).

 

Trasy 5-, 15- i 25-kilometrowe: start w godz. 8.00-10.00. Trasa 50-kilometrowa o godz. 6.00.

 Czasowy limit (za wyjątkiem trasy 50-kilometrowej): godz. 17.00.

Strona www organizatora: TUTAJ

Dawid poprawia czas trasy czeskiej PMP 2010

Dawid Tkacz z Prudnika pisze o swojej kolejnej wyprawie. Tym razem przemierzył 50-kilometrową trasę PMP 2010, która wiodła z Głuchołaz przez Mariahilf i szczyt Biskupiej Kopy na Polanę Kucharskiego. Oto jego relacja.

W środę, 15 sierpnia pokonałem w czasie 5 godzin 31 minut 45 sekund 50-kilometrową trasę VIII PMP z 2010 r.
Trzeba na początku podkreślić, że środę rozpocząłem felernie, bowiem miałem wstać 06:00 rano i wyjść na autobus do Głuchołaz, skąd zaczynać się miała moja wędrówka (?!). Niestety, o 6:00 rano wszystkie członki mojego ciała skutecznie odmawiały posłuszeństwa. Wskutek tego nie tylko, że nie wstałem z wyrka na wycieczkę, ale omal nie zaspałem na przedpołudniową Eucharystię o 11:30, by po południu zaliczyć przełożoną w półśnie 50 km trasę.

Po Eucharystii i pysznym obiadku spakowałem plecak i wybiegłem z domu na autobus. Przy okazji dodam, że testowałem na trasie moją pierwszą w życiu 2 l kieszeń na wodę i legginsy (długie). Przy rozmiarze buta 50, mojej a`la kostuchowej posturze wyglądam nieco komicznie w legginsach do biegania. Niemniej nie zmienia to faktu, że przy szybkim poruszaniu się zdają egzamin i będę w nich po górach latał. W końcu nie o modę tutaj idzie.

VIII PMP 50 km (2010) był dla mnie pierwszym w życiu sprawdzianem sił na takim dystansie w jak najkrótszym czasie (bo tak sobie ślubowałem), a przy okazji praktyczną lekcją geografii w zakresie nawigowania (czytania mapy i orientowania się w terenie). Szedłem (biegłem?) wtedy sam i sam trasę pokonywać chciałem, na upartego, nieraz się zapodziewałem. Mimo to uważam, że było fajnie. I nie idzie mi tu tylko o to, że na metę dotarłem jako pierwszy z czasem coś koło 8 h 15 min. Skoro nadal szaleję na takich dystansach, to jest to wystarczającym sygnałem do tego, by stwierdzić, że to moja pasja i uzależnienie. Kolejny raz wędrując tą trasą miałem okazję powspominać różne zabawne sytuacje z tamtego czasu, a przy tym nieźle się z siebie pośmiać. Zwłaszcza ze swoich błędów nawigacyjnych.

Dotarłszy z buta z przystanku PKS na Osiedlu Tysiąclecia pod Amorka w Głuchołazach dopiąłem plecak, zawiązałem sznurowadła w butach i … zacząłem biec pod górę w stronę Góry Chrobrego czerwonym szlakiem. Była dokładnie godzina 15:12:30. Dodam, że rozgrzewkę robiłem będąc jeszcze w domu. Ale się ludzie zdziwili biegaczem. A było ich pełno w tamtejszych okolicach. Dobiegłem na wysokość zielonego mostu przy muszli i zacząłem szybki chód aż do szczytu przy dawnym schronisku-barze. Stamtąd biegłem przez fragment Podlesia aż do Ondřejovic żółtym szlakiem. Dalej chód asfaltem i niedaleko za kościołem św. Marcina w lewo łąką niebieskim szlakiem do skansenu górnictwa złota. Tu dodam, że łąka to chyba prywatny teren, skoro ogrodzono ją pastuchem, by krowy nie uciekły. Trzeba się było przeczołgać;) Na dalszych odcinkach jeden z pastuchów poraził mnie prądem w bark;p Potem z górki już biegiem w dół przez skansen górnictwa złota, gdzie był pierwszy PK (i tu mi się przypomniało, jak pierwszy leciałem z tej góry-pastwiska do 1PK uradowany sytuacją, a za mną w bieg puścił się w 2010 r. Cezary;d). Dalej biegusiem między ludźmi po szutrowej drodze do najbliższego wzniesienia za skansenem. Potem truchcik zielonym szlakiem i żółtym szlakiem do Dolni Udoli. Pod górkę do dawnej kaplicy św. Anny, potem do Mariahilf po części niebieskim i zbieganie żółtym w kierunku Bohemy. Dalej niebieskim do Zlatych Hor. Stamtąd kochanym super krótkim, bo zaledwie 4km szlakiem zielonym (nie za bardzo dla niedzielnych turystów) koło kościółka św. Rocha na szczyt Biskupiej Kopy. Na szczycie pozdrowiłem pana Mirka, nastąpiło mega szybkie uzupełnienie camelbaka 1,5 l zapasowej wody z plecaka, pita już w biegu Kofola i kierunek Prudnik-Polana Kucharskiego czerwonym szlakiem. Potem w Wieszczynie wbiłem wartko do schroniska po Coca-Colę 0,5 l i pozdrowiwszy pana Józefa Michalczewskiego poleciałem zdobywać Długotę. W drodze pomodliłem się za zmarłego tam pana Waścińskiego. W końcu w okolicach pomnika Eichendorfa zaczęło się ściemniać. Z latarki czołowej skorzystałem jednak dopiero tuż przed Polaną Kucharskiego, na którą wbiegłem o 20:44:15. Z placu na ognisko dobywał się już tylko niewielki żar – kurczę, nie zdążyłem na kiełbaskę – pomyślałem – i pognałem dalej cały czas już biegnąc czerwonym szlakiem aż do altany w Parku Miejskim, gdzie dotarłem  na 21:05:25.

Bardzo się cieszę, że na samą Polanę Kucharskiego udało mi się dotrzeć w czasie 5 h 31 min 45 s., zaś do altany w parku z czasem 5 h 52 min 55 s. Zszedłem względnie poniżej 6 h, o czym bardzo marzyłem. I przyznam szczerze, że dałbym radę jeszcze szybciej.
Cieszę się, że mogłem tak aktywnie spędzić czas w pięknych górach, nabrać w płuca świeżego powietrza i przy okazji spotkać niemal na każdym przemierzanym odcinku jakichś turystów mniej, czy bardziej świątecznych nadto 3 zakonnice. Właściwie to tylko od Miłosnej Górki do Parku Miejskiego nikogo nie spotkałem.

Co do wycinki lasu, to chciałbym napisać, że właściwie wiele nowych ściętych drzew nie przybyło. To, co leżało na trasie 4 sierpnia, kiedy szliśmy czerwonym szlakiem od basenu w Pokrzywnej na Biskupią Kopę, to dalej leży na środku ścieżki.
Pogoda dopisała. Uśmiech i siły też. Czegóż chcieć więcej…

Dawid Tkacz

II Rajd Prudnik – Pradziad: Wyszło 38., na szczyt dotało 24.

38 osób podjęło wyzwanie zdobycia szczytu Pradziada, idąc z Prudnika w limicie czasu 14,5 godz. Na górę dotarło 24.

Jednak nie to było najważniejsze w II Rajdzie Prudnik – Pradziad. Liczyła się wspólna wędrówka, podziwianie krajobrazów i sprawdzenie własnych sił – jak daleko jestem w stanie dotrzeć. Nie ma też co ukrywać – znalezienie się w grupie osób, które wybierają się pieszo na Pradziad, obierając sobie za punkt wyjściowy Prudnik – to niezłe wariactwo. A może po prostu sposób ma miłe spędzenie wakacyjnej soboty?

Impreza rozpoczęła się od niespodzianki, bo na starcie w prudnickim Parku Miejskim pojawiło się aż 38 osób plus pies. Spośród nich 5 osób zadeklarował, że trasę przemierzy w… obu kierunkach! Ci z kolei podzieleni byli na dwie grupy: Dawid Tkacz i Wojciech Bandurowski (z Prudnika) zamierzali przebyć trasę na sportowo, kończąc ją w możliwie jak najkrótszym czasie. Z kolei Artur Biernacki (Niemysłowice), Aleksandra Nikbor (Katowice) i Artur Łaski (Katowice) chcieli zrobić to samo, ale bez pośpiechu i niekoniecznie maszerując trasą wyznaczoną przez organizatora. To wolni strzelcy, co do których można było mieć pełne zaufanie. Wystarczy wspomnieć, że są członkami i sympatykami niemysłowickiej Grupy Rekonstrukcyjnej „Bukowy Las”, która ma za sobą tak spektakularne wyprawy, jak zimowe wędrówki w Jesionikach w strojach i zbrojeniu wczesnośredniowiecznym ze spaniem „pod chmurką” w kilkunastostopniowym mrozie.

Mimo sporego zapału i chęci duetowi Wojtek – Dawid nie udało się pieszo wrócić do Prudnika, choć z tego zamiaru nie rezygnowali nawet na swoim półmetku, na szczycie Pradziada. Idąc do Prudnika dotarli do Malej hvezdy między Karlovą Studanką a Vrbnem (to był ich 81 km, łącznie z dodatkowymi kilometrami zrobionymi pomyłkowo) i tam też zdecydowali o przerwaniu swojej wyprawy. Wojtek i Dawid jak pierwsi weszli na Pradziad – godz. 17.47. Zajęło im to 12 godzin i jedną minutę.

Zgodnie z oczekiwaniami niesamowicie spisała się Katarzyna Gwiazdoń (18:05), która doszła na szczyt chwilę po… Ryszardzie Smogorze (ten był trzeci; godz. 18:03). Kol. Ryszard (rocznik 1954!) zaskoczył wszystkich, idąc w tempie równym i bardzo szybkim aż do mety. Dość powiedzieć, że i autor tego tekstu nie mógł dotrzymać mu kroku. Ja wlazłem na szczyt piąty (godz. 18:10) i później długo, długo nie było nikogo, aż nie pojawili się – w wyjątkowo wyśmienitych humorach – dwa Maćki: Liszka i Kustra (godz. 18:55).

Łącznie na Pradziada weszły 24 osoby, pozostali zrezygnowali. Spora grupa dotarła aż na Ovčarnię i tylko brak czasu sprawił, że nie mogli dokończyć wędrówki (powoli zmierzchało). Druga grupa czekała na powrotny autobus w Karlovej Studance. Pasażerami „na gapę” okazali się Wojtek i Dawid, którzy dosłownie w ostatniej chwili wykorzystali okazję, że autobus jechał w pobliżu miejsca, gdzie zrezygnowali z dalszej wędrówki (zgodnie z planem mieli wracać własnym transportem).

Wspomnieć należy też o najmłodszym i najstarszym uczestniku rajdu – obaj weszli na szczyt – byli to kolejno – Dawid Przyszlak (rocznik 1998) i Henryk Kamiński (rocznik 1949).

Z jakich miejscowości byli wędrowcy? Czarnowąsy, Gliwice, Katowice, Kędzierzyn-Koźle, Kórnica, Niemysłowice, Opole, Prudnik, Racławice Śląskie i Skrzypiec.

ZDOBYWCY PRADZIADA 2012

1. Wojciech Bandurowski (17:47)

1. Dawid Tkacz (17.47)

3. Ryszard Smogór (18:03) – po raz drugi

4. Katarzyna Gwiazdoń (18:05)

5. Andrzej Dereń (18:10) – po raz drugi

6. Maciej Kustra (18:55)

6. Maciej Liszka (18:55) – po raz drugi

8. Mirosław Bartyzel (19:05)

8. Dawid Przyszlak (19:05) – po raz drugi

8. Stanisław Przyszlak (19:05) – po raz drugi

11. Cezary Olechno (19:07) – po raz drugi

12. Paweł Bochenek (19:21) – po raz drugi

12. Anna Lach (19:21) – po raz drugi

14. Stanisław Stadnicki (19:25) – po raz drugi

14. Piotr Sztonyk (19:25)

16. Roman Gwóźdź (19:28) – po raz drugi

17. Henryk Kamiński (19:34)

17. Wojciech Smoleń (19:34)

19. Tomasz Nosol (19:58)

19. Tomasz Rudzki (19:58)

21. Paweł Hauser (20:20)

21. Daniel Urbański (20:20)

23. Magdalena L. (20:25)

24. Paweł Maciuch (20:30)

Lista wszystkich uczestników II Rajdu Prudnik – Pradziad: Przemysław Ambroziak, Wojciech Bandurowski, Mirosław Bartyzel, Artur Biernacki, Paweł Bochenek, Andrzej Dereń, Katarzyna Gwiazdoń, Roman Gwóźdź, Paweł Hauser, Henryk Kamiński, Paweł Kawecki, Tomasz Krasucki, Maciej Kustra, Anna Lach, Magdalena L., Piotr Lutogniewski, Maciej Liszka, Artur Łaski, Paweł Maciuch, Jakub Michalak, Aleksandra Nikbor, Tomasz Nosol, Cezary Olechnio, Łukasz Pacek, Dawdi Przyszlak, Stanisław Przyszlak, Tomasz Rudzki, Łukasz Sadowczyk, Ryszard Smogór, Wojciech Smoleń, Stanisław Stadnicki, Magdalena Szczepaniak, Piotr Sztonyk, Dawid Tkacz, Daniel Urbański, Magdalena Wisła, Marek Wisła, Tomasz Wisła.

W imieniu Romana Gwoździa, swoim i PTTK Prudnik dziękuję wszystkim za udział w rajdzie. Gratuluję zdobywcom Pradziada osiągnięcia szczytu, a tym, którym to się nie udało zachęcam do udziału w przyszłorocznym rajdzie. I oczywiście pamiętajcie o Prudnickim Maratonie Pieszym już 8 września!

Zobacz również:

* GALERIA FOTOGRAFII (Andrzej Dereń, Cezary Olechno, Stanisław Stadnicki)

* RELACJĘ z rajdu na PRUDNICKA.PL

* PRZEBIEG TRASY

II Rajd Prudnik – Pradziad: Jeśli będzie gorąco…

Prognozy pogody wskazują, że najbliższa sobota może być upalna. Uczestnikom rajdu na Pradziad sprzyjać będzie trasa prowadząca w większości w terenie leśnym. Dzięki temu będzie chłodniej. Ale to może nie wystarczyć, by ustrzec się przed konsekwencjami wysokiej temperatury. W taką pogodę wędrowcy muszą zwrócić szczególną uwagę na zapasy wody.

Z doświadczenia wiem, że nawet gdy ma się w zanadrzu jeszcze pół butelki wody, warto wykorzystać okazję i uzupełnić ją w mijanym źródle, czy sklepiku. Na trasie tegorocznego rajdu tego typu punkty rozmieszczone są równomiernie. Na mapce z przebiegiem trasy umieściłem miejsca, gdzie można uzupełnić butelkę z wodą lub ją kupić. Bezpłatne wodopoje to źródło Osobłogi przy asfaltowej drodze między Heřmanovicami a Petrovicami oraz ujęcie wody mineralnej w Karlovej Studance. Sklepy i sklepiki znajdziemy w: Wieszczynie (schronisko), na Biskupiej Kopie (w wieży u Mirka), we Vrbnie oraz Karlovej Studance. Z kolei na gospody oraz restauracje można liczyć w: Heřmanovicach, Vrbnie, Karlovej Studance oraz na Pradziadzie. Prawdopodobnie w Heřmanovicach też jest sklep. W większości w tych miejsach zakupy można zrobić wyłącznie za korony, warto więc się w nie zaopatrzyć przed wyjściem.

Rajd Prudnik – Pradziad: Przebieg trasy

55 km długości i 2,5 km przewyższeń „w górę” – takie będą główne cechy trasy II Rajdu Prudnik – Pradziad.

Nie jest więc tak „źle” jak się można było spodziewać. Będzie jednak więcej wchodzenia i schodzenia. W ubiegłym roku zaczęliśmy łagodnie, omijając większe wzniesienia Lasu Prudnickiego. Prawdziwe wspinanie zaczęło się dopiero za doliną Svinnego potoku. Tym razem będzie inaczej. Na „dzień dobry” zaliczymy Długotę (457), a potem będziemy się wspinać na szczyt Biskupiej Kopy (890). Wydaje się, że nie jest wysoko, ale trzeba pamiętać, że zaczynamy na poziomicy niemalże nizinnej 260-265 m. Ostre podejście na Rudolfsheim z Przeł. Mokrej na pewno wielu da się we znaki. Po zaliczeniu Kopy przyjdzie czas na Větrną i zestaw górek między Heřmanovicami a Vrbnem (ponad 800 m). Dzięki temu ominiemy długi, asfaltowy odcinek ubiegłorocznej trasy przez Holčovice (Mirek, to dla Ciebie!). Przed Vrbnem pod Ostrym wrócimy na szlak AD 2011. Przejdziemy przez miasteczko i na Małej Gwieździe, dla urozmaicenia, zboczymy na Ovči vrch (966), by później zejść do ślicznej Karlovej Studanki. Doliny Białej Opawy też sobie nie podarujemy i ją również zaliczymy. Na wejście na Pradziada będziemy mieli 14,5 godz.

Zakładam, że w przypadku części wędrówców, którzy pod koniec marszu będą padali z nóg, będzie możliwość ominięcia trudniejszych odcinków, na przykład wejścia na Ovči vrch lub przejścia dnem doliny Białej Opawy.

Podsumowując, w porównaniu z ubiegłorocznym rajdem rezygnujemy z tych odcinków, które nie musiały się podobać (asfalt), a pozostajemy przy tych, które wywarły na nas największe wrażenie (dolina Białej Opawy, Karlova Studanka). Trasę wzbogacamy o Biskupią Kopę. Będzie ciekawiej, ale trudniej. Ktoś zapyta, dlaczego nie pójdziemy jeszcze bardziej na zachód, na przykład przez masyw Orlika. A jak myślicie, którędy będziemy szli 8 września podczas PMP? :)

Tutaj PRZEBIEG TRASY na mapie satelitarnej.

TRASA (według oznakowania):

Prudnik, Park Miejski – Stare Dęby – pod Kapliczną Górą (niebieski szlak)

pod Kapliczną Górą – leśna droga (ścieżka rowerowa) – Dębowiec (bez znaków, częściowo niebieski szlak)

Dębowiec – Długota – Wieszczyna, schronisko (czerwony szlak)

Wieszczyna, schronisko – Wieszczyna, granica państwa (żółty szlak)

Wieszczyna, granica – Przeł. Pod Zamkową G. (bez znaków, projektowany niebieski)

Przeł. Pod Zamkową Górą – Plac KonradaHabla – Przeł. Mokra (żółty szlak)

Przeł. Mokra – Biskupia Kopa (czerwony szlak)

Biskupia Kopa – Petrovy boudy (zielony szlak)

Petrovy boudy – Větrna – Pramen Osoblahy (żółty szlak)

Pramen Osoblahy – Heřmanovice, hřeben (bez znaków – asfaltem, później zielony szlak)

Heřmanovice, hřeben – Heřmanovice, bus – Jedlova – Jeleni vrch – Sokoli skaly – Ostry (żółty szlak)

Ostry – Mnichov – Vrbno pod Pradědem – Mala hvězda (niebieski szlak)

Mala hvězda – Ovči vrch – Hřeben – Hvězda – Karlova Studanka – Rezervace Bile Opavy – Pod Ovčarnou (żółty szlak)

Pod Ovčarnou – Barborka – U Barborky (niebieski szlak)

U Barborky – Pod Pradědem (czerwony szlak)

Pod Praděedem – Pradziad (niebieski szlak)

Co zrobić, żeby wziąć udział w rajdzie? O tym TUTAJ.

Ekstremalna wyprawa na Pradziada po raz drugi

Dla tych wszystkich, którzy w ubiegłym roku nie mieli okazji wziąć udziału w niecodziennej wyprawie na Pradziada z Prudnika – a chcieli to zrobić – mam dobrą wiadomość: rajd odbędzie się w tym roku i to już 4 sierpnia.

To nie jest impreza dla każdego, w trakcie jednorazowego marszu zaczynającego się w Prudniku na wysokości ok. 260 m n.p.m. trzeba dotrzeć na szczyt Pradziada , ok. 1230 metrów wyżej. Długość trasy również nie rozpieszcza, to odległość rzędu 60 km. Przed wyruszeniem na szlak trzeba sobie dobrze przemyśleć decyzję – czy dam radę. Można też spróbować swoich sił z myślą o przerwaniu rajdu w trakcie. Będzie taka możliwość, łącznie z gwarancją zapewnienia powrotu do Prudnika.

Trasa będzie częściowo różniła się od ubiegłorocznej i będzie… trudniejsza. Tym razem chcemy „zahaczyć” o Biskupią Kopę. Ułatwieniem jest to, że prawie w całości trasa prowadzić będzie dobrze oznakowanymi szlakami.

Rajd odbędzie się w sobotę, 4 sierpnia. Wystartujemy o godz. 5.30 (tak, tak, szybciej o pół godziny) z Placu Rodziny Fränklów w Parku Miejskim. Organizator zapewnia powrót autokarem spod schroniska Ovčarná. Miejsce w busie kosztuje 30 zł. Opłatę trzeba uiścić do 28 lipca w sklepie PTTK przy ul. Kościuszki 56 w Prudniku lub przelewem na konto PTTK. Ociąganie się z wpłatą na ostatnią chwilę oczywiście nie ułatwi życia organizatorom.

Można też wrócić we własnym zakresie i wtedy nie trzeba nic płacić, tylko stawić się na starcie rajdu.

Organizatora rajdu Oddział PTTK Prudnik wspomaga Tygodnik Prudnicki.

W ubiegłorocznej wyprawie wzięło udział 21 osób, z czego 19 dotarło na szczyt, w tym 13-letni (!) Dawid Przyszlak.

KONTO

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Oddział Sudetów Wschodnich w Prudniku

48-200 Prudnik, ul. Kościuszki 56

Nr konta: 06 8905 0000 2000 0000 1401 0001

Tytuł przelewu: Rajd Prudnik – Pradziad

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.