Dla mnie to ostatnia długodystanowa impreza w tym roku i pewnie nie tylko dla mnie. Ranki są coraz zimniejsze, a lasy zachwycają różnorodnością barw opadających liści. Jesień za pasem. Czas kupić słoninę i przybrać na wadze.
Zlatohorsky Treking to rajd, który polecam szczególnie. Od kilku lat obserwuję jego rozwój i cieszę się, że bierze w nim udział coraz więcej Polaków. W tym roku grupa prudnicka ma być szczególnie silna. Andrzej Dereń nie będzie już jedynym reprezentantem ziemi prudnickiej na trasie 50-kilometrowej (a tak było). Mają być: Staszek, Paweł, Jarek (na krótszej trasie), Mirek. Swój udział zapowiada Dawid Tkacz – nasz prudnicki wymiatacz, który z pewnością wyśrubuje świetny czas. Liczę na udział grupy opolsko-gogolińskiej (Ania, Cezary, Mirek). Może zobaczę na trasie małżeństwo – Grażynę i Marka. Pewnie spotkam turystów z Głuchołaz z Jankiem, który zawsze podkreśla swoją przynależność do Klubu Czeskich Turystów w Ondřejovicach.
No dobra, a co o samej imprezie. Plakat znajduje się TUTAJ (wersja w języku polskim jest na drugiej stronie). Są tam wszystkie istotne informacje. Z kolei mapki, profile tras i opisy tekstowe można pobrać z oficjalnej strony Zlatohorskiego Trekingu.
Co mogę poradzić? Jeśli wybieracie się na trasę dłuuuugą, to wyjdziecie jeszcze przed świtem (godz. 6.00), a wtedy jest jeszcze ciemno. Jeśli trasy nie znamy, to najlepiej jest podłączyć się pod kogoś, kto zna trasę, żeby wspólnie przebyć pierwsze kilometry w ciemnościach. Można też wyposażyć się w latarkę. Z doświadczenia wiem, że na ZT marznie się dwa razy: na początku, po starcie i na Kopie. Zimowej kurtki nie polecam, ale ciepła bluza lub sweter to konieczność.
Miałem pytania, czy trasa jest trudna. W mojej skali tegorocznych imprez umieszczam ją w następujący sposób:
1. Jesenicka 60 (w tym roku nie byłem, ale trasa zawsze jest ta sama)
2. Rajd na Pradziada
3. Zlatohorsky Treking
4. PMP 2011 (50 km)
5. Krnovska 50 (ze względu na uporczywie padający deszcze imprezę umieściłbym o oczko wyżej, Ania, Staszek i Cezary wiedzą coś na ten temat!)
6. Osoblažske Pochody 2011 (35 km)
7. Putovani za krasami Zlatohorska
8. Racławicka Pętla Przygraniczna
Prawdę mówiąc trudno jest mi porównać poziom trudności ZT i tegorocznej trasy PMP. W prudnickim PMP było więcej podejść, ale i też sporo odcinków prostych. Trasa ZT jest nieco bardziej urozmaicona, choć pod względem krajobrazowym na pewno ustępuje PMP. Sami będziecie musieli sobie wyrobić opinię, a niektórzy z Was już ją macie (Ania, Mirek z Gogolina).
Najbardziej męczące jest podejście na Zlaty Chlum. W zależności od kondycji na finiszu uznacie, że wejście na Biskupią Kopę z Petrovych boudów jest lekkie, bądź mordercze
Krajoznawcy powinni zwrócić uwagę na skansen górnictwa złota w dolinie Olešnicy (ciekawe kto będzie miał na to czas), kaplicę w dolinie Javorny, wieżę widokową na Zlatym Chlumie, “drewniany” Rejviz (podobno najwyżej położona wieś na czeskim Śląsku), kładki nad górskim torfowiskiem (rezerwat), cmentarz żołnierzy radzieckich koło Opawskiej Chaty, wspaniałe widoki na Horni Udoli i wieżę widokową na Biskupiej Kopie.
Sprawy organizacyjne. Organizatorzy postanowili, że dyplomy wydawane będą w Miejskim Centrum Informacji w Zlatych Horach, a nie jak do tej pory na szczycie Biskupiej Kopy. Bynajmniej nie oznacza to, że czas też będzie liczony dopiero na dole. Czesi słusznie uznali, że groziłoby to szaleńczym zbieganiem, więc czas policzą nam już na Kopie. Dentyści nie będą zadowoleni… Mam nadzieję, że Dagmara tego nie czyta.
Punkty kontrolne znajdować się będą na Zlatym Chlumie, w Rejvizie (drewniany kiosk po prawej stronie), przy Opawskiej Chacie (samoobsługa), przed Vorwitzem (obóz skautów), na Petrovych boudach i na Kopie.
No i na koniec coś o rozdziewiczaniu. Po raz pierwszy smaku miłości z “pięćdziesiątką” zazna Mirosław z Prudnika. Będziemy mu kibicować w tych jakże dla niego pięknych, intymnych i słodkich chwilach. Czy to prawda, że boli? Tak, to prawda, to i owo można sobie obetrzeć, ale finał wszystko wynagrodzi.
Do zobaczenia na szlaku!